Wegańska pielęgnacja ciała i włosów z kosmetykami Zielonego Laboratorium - Topestetic.pl

04 października

Naturalna pielęgnacja ciała zyskuje coraz większe uznanie, i co ważne, na rynku jest coraz większy wybór naturalnych, w tym również wegańskich kosmetyków. Producenci oferują coraz to ciekawsze produkty z formułami przyjaznymi zarówno dla naszej skóry, jak i środowiska, wykorzystując tym samym surowce pochodzenia roślinnego, bez składników przetworzonych i alergizujących. 
Spośród grona rodzimych marek, dbających w naturalny sposób o nasze ciało, na uwagę zasługuje Zielone Laboratorium, którego kosmetyki zamówiłam ostatnio w sklepie Topestetic.
O marce słów kilka


"Zielone Laboratorium zrodziło się z troski o współmieszkańców naszej planety, połączonej z profesjonalną wiedzą na temat tworzenia kosmetyków wysokiej jakości. Wierzymy, że otaczającą nas rzeczywistość kształtują codzienne wybory. Misja firmy opiera się na poczuciu odpowiedzialności za świat i szacunku do wszystkich istot żywych".

Kosmetyki Zielonego Laboratorium są w 100% wegańskie, zawierają składniki bezpieczne dla każdego typu skóry. Nie znajdziemy w nich SLES, SLS, ALS, PEGów, silikonów, olejów mineralnych, parabenów oraz sztucznych zapachów. Ponadto część wpływów z ich sprzedaży wspiera fundacje na rzecz zwierząt. Obecnie marka wspiera takie organizacje jak: Stowarzyszenie Otwarte Klatki, Fundację Viva!, Fundację Tara, Fundację Viva! Interwencja czy Schronisko w Korabiewicach. 

Wegańska pielęgnacja ciała i włosów, czyli jak kosmetyki sprawdziły się u mnie
Do mojej pielęgnacji dołączyły 3 cudowne kosmetyki, mianowicie Cytrusowy peeling myjący, Odbudowująca maska do włosów oraz Szampon aromaterapeutyczny. Zanim przejdę do omawiania każdego kosmetyku z osobna, chciałabym zwrócić uwagę na jeden bardzo fajny i charakterystyczny aspekt kosmetyków Zielonego Laboratorium, mianowicie ZAPACH. Jak tylko produkty do mnie trafiły to nie mogłam się doczekać sprawdzenia, jak takie naturalne aromaty, z dużą zawartością olejków eterycznych, będą na mnie oddziaływać. Otóż powiem Wam, że wszystkie trzy kosmetyki pachną bardzo intensywnie, troszkę ziołowo, troszkę owocowo, ale jednocześnie odprężająco i relaksująco. Zapachy są trwałe i nie znikają ze skóry czy też z powierzchni włosów chwilę po wysuszeniu, zapach czuć jeszcze kilka godzin po aplikacji danego kosmetyku. Najbardziej podoba mi się zapach szamponu i maski, ziołowy, roślinny, przywołujący na myśl pola łąki czy ogrody ziołowe. No i moje włosy jeszcze na drugi dzień pachną rozmarynem czy też miętą. :-)

Tyle tytułem "wstępu", teraz pora na faktyczne działanie i odpowiedź na pytanie, czy moje włosy polubiły się z naturalnymi, ziołowymi kosmetykami?
Wielokrotnie pisałam, że moje suche włosy nie lubią się z naturalnymi kosmetykami, a szampony wywołują u mnie nie tylko pogłębienie uczucia suchości czy szorstkości, ale też powodują okropne ich plątanie.
Szampon aromateraupetyczny bazuje na delikatnych i naturalnych składnikach myjących, dzięki czemu jest wskazany także do wrażliwej skóry głowy, i może być stosowany codziennie. Jego ultradelikatna formuła bazuje na działaniu takich składników aktywnych jak:
ekstrakt z rozmarynu - działa przeciwzapalnie i bakteriobójczo, stymuluje mikrokrążenie pobudzając tym samym wzrost włosów, wykazuje również działanie przeciwłupieżowe;
ekstrakt z mięty - łagodzi podrażnienia i przeciwdziała świądowi skóry;
olejek geraniowy - reguluje produkcję sebum, ma działanie bakteriobójcze, wzmacnia i nawilża włosy;
olejek lawendowy - zapobiega wypadaniu włosów, niweluje łupież;
olejek z drzewa herbacianego - wykazuje działanie antybakteryjne i antyseptyczne, stymuluje wzrost włosów o je wzmacnia.
Te dwa składniki świetnie regulują pracę gruczołów łojowych, zmniejszając przetłuszczanie się włosów i skóry głowy.
Szampon zaskakująco dobrze się pieni, może nie jest to taka ilość piany jak w przypadku drogeryjnego szamponu, ale bez problemu można dokładnie umyć włosy, również w sytuacji, kiedy chcemy oczyścić je z resztek olejków. Szampon nie powoduje przesadnego plątania włosów, ale co ważne w żadne sposób nie pogorszył kondycji moich włosów, czyli nie wysuszył ich jeszcze bardziej. Jednak to co najbardziej mi się w nim podoba, to fakt, że włosy jeszcze długo po wysuszeniu przepięknie pachną, takimi świeżymi ziołami. :-) Ponadto włosy są po nim puszyste, sypkie i przyjemne w dotyku.
W przypadku tego szamponu jestem pewna jego łagodnego i bezpiecznego działania na skórę, dlatego z powodzeniem myję nim włosy mojej ośmioletniej córki, która uwielbia jego zapach i najchętniej używałaby go codziennie.
Szampon polecam również posiadaczkom wrażliwego skalpu głowy, który jest narażony na podrażnienia czy świąd. Rozmaryn i mięta w tym szamponie nie tylko ukoją różnego rodzaju podrażnienia, ale wyciszą skórę i zmniejszą prawdopodobieństwo wystąpienia takich przypadłości w przyszłości.

Pielęgnację moich włosów, ale już nie codzienną, uzupełnia odbudowująca maska do włosów z miętą, jabłkiem i ekstraktem zbożowym. 
Sięgam po nią najczęściej raz w tygodniu, czasem zdarzy mi się dwa razy, ale tak naprawdę śmiało można jej używać częściej, w zależności od potrzeb, bo w żaden sposób nie obciąża włosów. Zwrócę Waszą uwagę na zapach, bo w tym przypadku nie każdemu może się spodobać, ponieważ mamy do czynienia z intensywnym aromatem mięty, jabłko jest gdzieś w tle, przez co zapach jest mocny, kojarzy mi się z ziołową maścią rozgrzewającą. Jeśli o mnie chodzi zapach absolutnie mi nie przeszkadza, ważne jest dla mnie działanie, a ono jest więcej niż zadowalające. Maska skupia się na odbudowie zniszczonych włosów, ale też regeneracji podrażnionej skóry głowy, łagodząc stany zapalne. Jej formuła jest lekka ale jednocześnie treściwa, to nie jest maska, która przelewa się pomiędzy palcami, czy też spływa z dłoni. Jej wydajność też zasługuje na plus, bo przy moich półdługich i gęstych włosach nie trzeba dużej ilości, aby pokryć je wszystkie. Maski używam raz w tygodniu i po ok. 10 minutach dokładnie ją spłukuję. Pierwszy efekt jej działania jest natychmiastowy, ponieważ po jej zastosowaniu nie ma najmniejszych problemów z rozczesaniem włosów, nie ma mowy o ich szarpaniu, co czasem mi się zdarza, jak mi się włosy skołtunią po umyciu.
Kolejny efekt pojawia się po pewnym czasie, mianowicie włosy stopniowo nabierają pięknego blasku, są mięciutkie, sypkie i bardzo przyjemne w dotyku. U mnie kruszenie końcówek jest coraz mniejsze, mam nadzieję, że w dłuższej perspektywie, włosy będzie jeszcze bardziej wzmocnione.
W masce znajdziemy takie składniki aktywne jak:
Sok z jabłek – ma właściwości nawilżające i odświeżające. Jest bogaty w polifenole i kwasy owocowe.
Ekstrakt z mięty - przeciwdziała swędzeniu skóry głowy, przedłuża świeżość włosów.
Ekstrakt ze skrzypu – wzmacnia włosy, zapobiega ich wypadaniu.
Ekstrakt ze słodu - zawiera witaminy z grupy B, H, E, PP i kwas foliowy.  Zapobiega swędzeniu skóry,  łagodzi podrażnienia.
Olejek szałwiowy - ma właściwości antyseptyczne, przeciwzapalne i oczyszczające. Redukuje nadmierny łojotok i łupież
Olejek eukaliptusowy - przyspiesza regenerację uszkodzonych tkanek, wspomaga leczenie stanów zapalnych skóry. Działa relaksująco.
Olejek miętowy - ma właściwości antybakteryjne.

Włosy po użyciu tej maksi nie są obciążone, łatwo poddają się stylizacji, a w miarę upływu czasu nabierają siły i zdrowego wyglądu.

Najbardziej ulubiony kosmetyk spośród całej trójki zostawiam na sam koniec, jako przysłowiową wisienkę na torcie. Cytrusowy peeling myjący (bo to o nim mowa) to sposób nie tylko na niesamowicie pachnącą i orzeźwiającą kąpiel i pielęgnację ciała, ale też okazja do pozbycia się martwego naskórka i przywrócenie skórze miękkości i gładkości. Drobinki ścierające są na tyle delikatne, że z powodzeniem można nim oczyszczać nim całe ciało, nie obawiając się przy tym podrażnienia czy zaczerwienienia. Zapach, jaki wydobywa się z tej niepozornej butelki jest wprost zachwycający, połączenie cytryny z pomarańczą daje niesamowicie energetyczny zastrzyk, który pozytywnie nastraja na cały dzień. Polecam zwłaszcza do porannego prysznica, potrafi konkretnie pobudzić. :-)
Peeling świetnie masuje ciało, oprócz standardowej funkcji myjącej i oczyszczającej, bardzo dobrze ujędrnia skórę, przywracając jej elastyczność, ale też gładkość i miękkość. W składzie znajdziemy takie m.in. składniki aktywne:
origanolwykazuje działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze;
ekstrakty z lawendy i rozmarynunadają odświeżenia, a także przyspieszają regenerację i łagodzą podrażnienia skóry;
olejek pomarańczowy - ujędrnia skórę i wykazuje działanie antycellulitowe.
Peeling bardzo fajnie wyrównuje teksturę skóry, wszystkie nierówności, a co za tym idzie pomaga pozbyć się martwego naskórka, odkrywając tym samym zdrową i jędrną skórę. 

To kolejne moje udane zamówienie ze sklepu Topestetic i kolejne spotkanie z marką Zielone Laboratorium, pod której dużym wrażeniem jestem.
Znacie kosmetyki tej marki? Robiliście już zakupy w sklepie Topestetic?


Zobacz także

25 komentarze

  1. Miałem kiedyś ich kosmetyki i zapachy są po prostu boskie

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam balsam do ciała, z którego byłam bardzo zadowolona. Nie wiedziałam, że są też kosmetyki do włosów. Chętnie poznam tą maskę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z kolei nie miałam do czynienia z ich kosmetykami do pielęgnacji ciała

      Usuń
  3. Jeszcze nie miałam okazji poznać tych kosmetyków, ale może kiedyś się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tej marki jeszcze nie poznałam, ale Topestetic zawsze ma najlepsze produkty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, Topesetic stawia na świetne marki a produkty są z najwyższej półki

      Usuń
  5. Nie znam tej marki :) Ale często widuje ich kosmetyki na innych blogach i każdy zachwala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam wiele opinii o ZL i nie spotkałam się z ani jedną negatywną opinią

      Usuń
  6. Maska mnie najbardziej zainteresowała ze względu na to, że włosy dobrze się po niej rozczesują, z czym mam niestety problemy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maska idealnie spisuje się przy moich suchych, plączących się włosach

      Usuń
  7. Sama marka jest niezwykle interesująca, a jej misja, bardzo mi się podoba :) Zaciekawiła mnie maska do włosów, bo po kosmetyki tego typu, sięgam najczęściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie maski są niezbędne bo moje włosy wymagają głębokiej regeneracji

      Usuń
  8. Nigdy nic nie miałam z tej marki, ale peeling zrobiłam na mnie wrażenie i chętnie będę na niego polować. Sklep znam i lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. peeling jest świetny, używam go niemal codziennie, zapach i działanie uzależnia

      Usuń
  9. Prawdę mówiąc nie znam tych kosmetyków, ale na maskę i peeling mam bardzo ochotę, chętnie je poznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja te kosmetyki poznałam niecały rok temu i zakochałam się w nich

      Usuń
  10. Bardzo ciekawe i nie znane mi kosmetyki, ale widze ze maja przyjemne sklady i ten zapach mnie bardzo kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cytrusowy peeling myjący sama bym chętnie wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. peeling niesamowicie pobudza i świetnie oczyszcza ciało

      Usuń
  12. Nie znam tej marki, chociaż bardzo często o niej czytam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Sklep i markę znam tylko ze słyszenia. Peeling chyba najbardziej mnie zainteresował :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Zielone Laboratorium - musze zapamiętać i kupić sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O bardzo ciekawe produkty, chętnie je wypróbuję. : )

    OdpowiedzUsuń